Sztuka przegrywania

Mamy tu rasowe teksty science fiction, fantasy, fantastykę orientalną, a także obyczajową. I nie umiałabym wybrać najlepszego z nich, bo wszystkie są po prostu wyśmienite. Aż trudno uwierzyć, że autorzy to członkowie sekcji literackiej, a nie starzy wyjadacze na rynku.

Magdalena Kucenty

Premiera: listopad 2021

To już piąty zbiorek przygotowany dla Was, czytelników, przez sekcję literacką Logrus. W pierwszym bawiliśmy się w Boga, w drugim rozważaliśmy potencjalne związki między skafandrem a melonikiem (jeśli macie skojarzenia z science fiction oraz steampunkiem, to idziecie słusznym tropem), w trzecim stanęliśmy na rozstajach, a w zeszłym roku zwiedzaliśmy inkszy welt. Teraz przyszedł czas przekonać się, jak w interpretacji sześciorga autorów ze Śląskiego Klubu Fantastyki wygląda „Sztuka przegrywania”.

Znajdziecie w tym tomie rasowe science fiction, zarówno bliskiego, jak i dalekiego zasięgu, fantasy czerpiące z dziejów polskiej historii i fantasy bardziej klasyczne, melancholijną opowieść w egzotycznym, japońskim klimacie oraz współczesną interpretację motywu faustowskiego. Czy wszystkie te historie kończą się źle, a ich bohaterowie przegrywają? Cóż, o tym musicie się przekonać sami – ja tylko powiem, że każde z tych opowiadań zdecydowanie warte jest przeczytania, a interpretacja tytułu antologii okazała się wcale nie tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.

Jest to jednocześnie druga antologia, którą wydajemy w trakcie światowej pandemii. To czasy niełatwe dla nikogo, ale paradoksalnie akurat sprzyjające czytelnictwu. Mamy więc nadzieję, że zanurkowanie w fantastyczny świat „Sztuki przegrywania” pozwoli wam oderwać myśli od rzeczywistości za oknem, a za rok spotkamy się przy okazji wydania następnej antologii – oby w lepszych okolicznościach.

Anna Kańtoch

Autorzy

Marta Magdalena Lasik – Poza Siódmym

– Każdy jest inny, Izo. Częścią procesu dorastania jest zrozumienie jakie są mocne i słabe strony nie tylko twojego umysłu, ale również twojego ciała.

Leżąc na łóżku, Iza nie widziała, jak Opiekunka Elena wychodzi, ale słyszała charakterystyczne stuknięcie obcasa o niepokrytą wykładziną podłogę korytarza, odgłos zamykających się drzwi i piknięcie uzbrajającego się zamka.

Westchnęła i usiadła powoli.

Pełna wirtualna rzeczywistość nie jest dla każdego – to była jedna z pierwszych lekcji o niesprawiedliwości świata, jakie otrzymywały dzieci jeszcze w Pierwszym kręgu. Iza żywiła nadzieję, że odpowiedni wszczep okaże się rozwiązaniem dla niej, ale nie miała gwarancji.

Opiekunka miała rację. Każdy miał tak swoje mocne strony, jak i ograniczenia. Iza spojrzała na leżący obok tablet z ciągle wyświetlającym się na nim oktagonem – jej limity wyrażały się w lagach trwających długie godziny i byciu przeciętną artystką.

Mogę z tym żyć – stwierdziła w myślach.

Krystyna Chodorowska – Jedna z tych dobrych

„Ocean nie zamiera nigdy.

Wszystko, co się w nim unosi, jest stale szarpane przez fale i pływy, popychane przez wiatr, ciagnięte w różne strony. Myślałam o tym, obserwując masę wody i zmarszczki na jej powierzchni, która (jaki paradoks) z tej wysokości wydawała się całkiem zastygła. Anna-Lilou twierdziła, że moje życie wygląda bardzo podobnie – wiecznie dokądś zmierzam, niesiona prądami, których sama dobrze nie rozumiem, ale tym razem myliła się, bo prąd, który przyciągnął mnie tu z powrotem miał nawet imię i nazwisko. Krótko mówiąc: wróciłam, bo Tahei Tong, kierownik bazy w Bataba, miał już dość szukania ludzi.”

Marta Ryczko – O kobiecie od kurczaków

Pomyślała o kurczakach i poczuła, że nie ma sił wstać z łóżka. Wyobraziła sobie, że znowu zakłada polar i fartuch, upycha włosy pod czepkiem i podnosi nóż. Z jakiegoś powodu ta wizja wydawała się nie do zniesienia.

Nie idź do pracy – usłyszała.

To był wyraźny, męski głos w samym środku jej własnej głowy.

Przeraziła się.

Usiadła szybko na łóżku i omiotła wzrokiem sypialnię.

Pusto. Odetchnęła.

Spuściła nogi z łóżka i odnalazła stopami leżące na podłodze pantofle. Zaczynała już wierzyć, że doznała krótkiego złudzenia i wszystko jest w porządku, gdy głos odezwał się znowu.

Nie idź do pracy. Zapomnij o kurczakach i zostań w domu.

– Kto tu jest?! Heniek, nie żartuj sobie!

Zapomnij o kurczakach, zostań w domu i pisz.

Na miękkich nogach, pełna najgorszych przeczuć, zeszła z łóżka i zaczęła chodzić po sypialni. W szafie pusto. Za kotarą też. Co to za absurd, na miłość boską? A może naprawdę zwariowałam?

Michał Niedźwiedzki – Spowiedź kapitana Neumanna

Nie zdążycie, powtarzał w myślach.

„Biene” jęła zrównywać się z większym okrętem burtami, a kaprowie przygotowywać do rzutu zaopatrzone w kotwiczki liny. Artylerzyści podtoczyli działa, by gdy tylko pinka wzniesie się na grzbiecie fali, zamienić pokład wrogiego statku w pełne świszczących fragmentów ołowiu piekło.

Baltasarowi brakowało wtedy doświadczenia. Później nie popełniłby już tego błędu, ale wówczas słono się pomylił. Niderlandczycy zdążyli rozpocząć strzelanie znów chwilę po tym, jak wypaliły polskie działa.

Kłęby białego dymu przysłoniły widok. Jedynym, co doszło do zmysłów kapitana, była kakofonia grzmotu armat, pomieszanego z trzaskiem drewna, krzykami bólu i palbą arkebuzów. Po którymś z kolei uderzeniu wyrzuconej z galeonu kuli poczuł, że traci równowagę. Uderzył brzuchem w nadburcie, przechylił się niebezpiecznie. Nim skoczył z wrzaskiem w tył, zdążył jeszcze zobaczyć, jak przez dziurę wybitą w burcie woda wlewa się do kadłuba pinki.

Skurwysyny jednak nas poślą na dno, przeraził się.

Anna Askaldowicz – Niepojednani

Wkrótce O-bon. Będą modlić się za tych, którzy już odeszli, a jednak żyją w jego wspomnieniach: jako dźwięki, które zapamiętał i do których wraca. Czasem nawet – mniej lub bardziej udolnie – próbuje wpisać ich w muzykę. Eksperymentuje i nie zważa już na to, czy słyszy ciche śmiechy, czy pełne szacunku oklaski. Odkąd zaśpiewał dla duchów w pierwszą rocznicę nawiedzenia, po kraju, od najdalszych prowincji na północy i południu aż do serca cesarskiego Kioto, poszła wieść o niezwykłym biwa-hoshim, który nie tylko przeżył spotkanie z widmami Heike, ale i odzyskał od nich odebrany głos. Jeśli z początku ciekawscy przyjeżdżali zobaczyć jego okaleczone ciało i wysłuchać historii, to z roku na rok więcej było tych, którzy żądali, aby zaśpiewał i dla nich. Każdy chciał zrozumieć, co jest takiego w tym ślepym chłopcu – a potem młodzieńcu, mężczyźnie, dojrzałym człowieku – że pragnęli słuchać go zmarli.

Paula Wanarska – To, co zostaje

Słońce zachodziło już, gdy Katalin wracała do domu, i w jego ciepłym, bursztynowym blasku wszystko nabierało miękkości, a wszechobecny szary pył mniej rzucał się w oczy. Znajda dreptał u boku kobiety, choć dopasowanie się do jej wolnego kroku przychodziło mu z trudem. Widząc, jak owczarek co chwila wyrywa naprzód, po czym przystaje, by na nią zaczekać, Katalin uśmiechnęła się lekko. Cóż, pomyślała tylko z odrobiną goryczy, minęły już czasy wspólnych wędrówek aż do granicy śniegu i biegów wzdłuż strumienia.

– Przykro mi, że zestarzałam się szybciej niż ty, przyjacielu – mruknęła.

Znajda spojrzał na nią i zamerdał ogonem, jakby zapewniał, że nic nie szkodzi.

Patroni