Skafander i melonik

Skafander i melonik

Pobierz e-book:

Spis treści

Anna Hrycyszyn
   Detektyw Fiks i sprawa mechanicznego skafandra
Aleksandra Sokólska
   La Estrella
Marta Magdalena Lasik
   Zwierciadło w dziurce od klucza
Karolina Fedyk
   Ślady w popiele
Anna Łagan
   Ekonomia to dolina niesamowitości
Krystyna Chodorowska
   Jeden spalony rzut
Alicja Tempłowicz
   Matki płaczą solą
Marta Potocka
  Flaun
Michał Cholewa
   Pościg

Strona redakcyjna

Redakcja:
   Anna Askaldowicz,
   Anna Hrycyszyn,
   Anna Kańtoch

Korekta:
   Krzysztof Wójcikiewicz

Ilustracje:
   Alicja Tempłowicz

Ilustracja na okładce:
   Alicja Tempłowicz

Opracowanie graficzne okładki:
   Gabriela Palicka

Skład:
   Michał Dagajew

Informacje o wydaniu

ISBN:
   9788393124046

Ilość stron:
   393

Premiera:
   14 lipca 2018

Odkąd ujawniliśmy tytuł „Skafander i melonik” ludzie wciąż mnie pytają, czy „te opowiadania to jakiś steampunk”. Odpowiadam wtedy „Tak, to jest steampunk. To także SF, fantasy i teksty, które trudno zaklasyfikować. Ale przede wszystkim to po prostu bardzo dobre opowiadania. Różnorodne, napisane przez autorów mniej i bardziej znanych, zabawne albo poważne, ale zawsze interesujące, z pomysłem”. Teraz sami możecie się o tym przekonać.

Anna Kańtoch

Skafander i melonik – ile wrót wyobraźni mogą otwierać te słowa, iloma ścieżkami opowieści poprowadzić, do ilu światów? Młodych autorów nie trzeba długo zachęcać, by porwali nas na fascynujące wycieczki. Powędrujemy od steampunku przez złowieszcze multiwersa i przestrzenie kosmiczne pełne niebezpiecznych planet. Spotkamy zwodniczo poczciwe sztuczne inteligencje, inżynierów i detektywów. Warto przyjrzeć się tej antologii. Być może w przyszłości wspomnimy jeszcze nazwiska autorów, którzy do niej napisali.

Zawsze lubiłem antologie oparte na jakimś pomyśle, stawiające autorom wyzwania i tym samym stymulujące ich kreatywność. Zaskakuje mnie, ale i cieszy silna obecność fantastyki naukowej w zbiorze, jakby autorzy zebranych w nim opowiadań rzucali wyzwanie aktualnym trendom. Widać w niej także przebłyski renesansu fantastyki zaangażowanej, społecznej, która od niedawna powraca po latach uśpienia. „Skafander i melonik” to zdecydowanie zbiór wart czytelniczej uwagi.

Paweł Majka

Cytaty

– Jeśli nadal boli pannę głowa, to zimne piwo jest dobrym pomysłem. W takich sytuacjach kliny się sprawdzają.
Zdążyłam wypić pół kufla, zanim gospodyni wróciła z zastawioną tacą. Oboje rzuciliśmy się na jedzenie, jak wygłodniałe psy, przy czym ja w połowie miski zaczęłam zwalniać, Fiks zaś szuflował gulasz w niezmiennym tempie, dopóki łyżka nie zazgrzytała o dno. Odetchnął wtedy głęboko i sięgnął po ostatniego pikla.
– Poproszę Karolinę, żeby przyniosła więcej – rzekł i beknął w zwiniętą pięść.

Anna Hrycyszyn: Detektyw Fiks i sprawa mechanicznego skafandra

“Najbardziej utytułowaną.” Najlepsza była młoda Keira O’Mellory, walcząca jako Poison Lily. Masa tytułów, perspektywa na mistrzostwo galaktyki i występ w reklamie anabolików. Poza tym siostry Kozlowsky, które deptały jej po piętach i ta młodziutka czarnoskóra dziewczyna, która ostatnio zrobiła furorę w walkach ligi globalnej. Ona miała więcej medali, ale były to trofea sprzed kilkunastu lat, z walk, które już dawno pokryły się kurzem, ale nie miały nigdy zasłużyć na patynę.

– Co to za gówno i czemu wpychasz tam właśnie mnie?

Aleksandra Sokólska: La Estrella

To donikąd nie prowadzi, dlatego Kornel nie pyta o kartony w przedpokoju, o to, co stało się z telewizorem, o ciemność, zaduch i ostry zapach dymu. Nie drąży, czemu nagle Miłosz odwrócił się od wszystkich, choć wcześniej wydawał się pogodzony z tragedią. Lena uważa, że to załamanie nerwowe. Prawdopodobnie ma rację.
– Wyjaśnij mi – Kornel kapituluje pozornie.
Opiera się o drzwi i nie spuszcza wzroku z Miłosza.
– To dla Ewy! Muszę jej pomóc. Muszę przygotować to miejsce! Inaczej nie będzie mogła do mnie wrócić!
– Ewa nie żyje.
– Tylko tutaj! – Głos Miłosza sugeruje, że to przecież oczywiste. – Ale czeka na mnie. Przeklęte przewody w ścianach, lampy, zegarki! Przeszkadzają. W nocy słyszę ją, jak szepcze do mnie, mówi mi, co dalej, i już jest lepiej.

Marta Magdalena Lasik: Zwierciadło w dziurce od klucza

– Proszę mnie nie obrażać. Nie mam złudzeń. Nie będziecie przebierać w środkach, by odsunąć mnie od wszystkiego, co wiąże się z bratem. Jeszcze pan nie zadziałał, ale zawdzięczam to wyłącznie trudnościom komunikacyjnym. I może pana niepewności, czy da się mnie jeszcze rozegrać jak dobrą kartę. Lecz kiedy pan uzna, że nie może już dzięki mnie nic zyskać, nie pozwoli mi pan odejść. Czy naprawdę sądzi pan, że byłabym tak głupia, by ryzykować życie dla pieniędzy?
– Nie byłaby pani na pewno pierwsza.

Karolina Fedyk: Ślady w popiele

Lamy trzeba było strzyc, więc Manu szło do nich z nożycami, wołało je, a one przychodziły ufne i spokojne. Obcinało grubą, szorstką wełnę, wrzucało do maszyn czyszczących i gręplujących. Dwa razy do roku zjawiał się kupiec, odbierał wełnę i przelewał pieniądze na konto Marsjańskiej Hodowli Lam: właściwie konto należące do Manu. Nie formalnie, bo jako mechaczłowiek Manu nie było obywatelem, ale Mercedes wykorzystała parę kruczków prawnych, które dawały quasi-obywatelstwo i podmiotowość prawną firmom.
Manu nie rozumiało, czemu firma może być quasi-obywatelem, a ono nie. Pokrętne tłumaczenia Mercedes sprowadzały się do jednego słowa-klucza: kapitalizm. Manu sprawdziło, czym jest kapitalizm, i nadal nie rozumiało. Ale jego chęci refleksji nad rzeczywistością miały swoje granice.
Jednak dzięki kapitalizmowi ktoś kupował wełnę, a Manu miało pieniądze na naprawy sprzętu, lam i siebie. Właściwie

Anna Łagan: Ekonomia to dolina niesamowitości

Pożar lasu bywa nieznośnie gorący, ale porusza się bardzo powoli. Z kolei pożar trawy to szybki ogień o słabej mocy – nadchodzi i przemyka tak szybko, że czasem pozostawia na swej drodze nawet nietknięte budynki.
Trawa porastająca zbocze wąwozu Mihkwaw była bujna i wysoka. Od czasu poprzedniego pożaru nie wypasano w okolicy żadnych zwierząt, z rzadka widywaliśmy tylko samotne górskie kozy. Upalne lato wypiło soki traw, aż pozostało z nich niewiele więcej niż wyschnięte powłoki.
Całe wzgórze zapałek.

Krystyna Chodorowska: Jeden spalony rzut

Patrzyli na ekran. Stephanie biegła, a jej tętno szalało. Nagle z głośników wydobył się wysoki, przerażony pisk. Zatrzymała się. Słuchali odgłosów szamotania, jakby po drugiej stronie toczyła się jakaś walka. Z głośnika dobiegł dźwięk brzmiący jak rozrywanie materiału. Znowu pisk. Cisza.
– Ward! Stephanie! – krzyczała do mikrofonu Brigitte. – Co się z tobą dzieje? Ward?!
Cisza, odgłos jakby szlochania.
– Już dobrze, już go zabiłam. – Z głośnika dobiegł ich drżący głos mechanik. – Idę skończyć robotę.

Marta Potocka: Flaun

To naprawdę robi wrażenie, kiedy jedziesz terenówką po chmurach. Jak okiem sięgnąć – nic, żadnego punktu zaczepienia, żadnego punktu orientacyjnego, tylko doskonale płaskie lustro odbijające niebo ponad nami i czarujące złudzeniem optycznym. Salar de Uyuni – największe solnisko świata, olbrzymia, olśniewająca pozostałość po wyschniętym plejstoceńskim jeziorze – zapewnia doznania, które trudno porównać z czymkolwiek innym. Musiałem mocniej zacisnąć dłonie na kierownicy, by przekonać siebie, że nie, nie latam ani nie jestem pod wpływem substancji odurzających i to wszystko jest w pełni realne.
To właśnie przez ten przeklęty lit – to on sprawia, że najcieńsza warstwa wody na powierzchni zmienia solnisko w olbrzymie zwierciadło.
– Ale masz głupią minę – wyśmiała mnie Nunzia, a właściwie, o ile dobrze spamiętałem, Anunciación Cintia Gonzales, i dumnie uniosła podbródek, a potem błysnęła ciemnymi oczyma w samochodowym lusterku, by złapać moje spojrzenie.

Alicja Tempłowicz: Matki płaczą solą

Wystartowali tuż przed świtem, biorąc kurs na północ, w stronę gdzie wczoraj wyruszył „Szkarłatny świt”. Szybko zostawili za sobą złoty blask słońca na powierzchni jeziora i wysokie mury fortu Diamond Rock, by zanurzyć się w wiszące nad wąwozami Mistmarsh mgły. „Lewiatan” szedł dwiema trzecimi mocy maszyn na niskim pułapie, rozcinając strzępy szarego oparu nad pędzącymi tuż pod kadłubem – a czasem nawet wystającymi ponad relingi – wierzchołkami ukrytych w szarości drzew. Wszyscy obserwatorzy tkwili na stanowiskach, wypatrując niespodziewanych przeszkód, a młody Backbury co piętnaście minut wymieniał się przy sterze z O’Malley.

Michał Cholewa: Pościg

Odkąd ujawniliśmy tytuł „Skafander i melonik” ludzie wciąż mnie pytają, czy „te opowiadania to jakiś steampunk”. Odpowiadam wtedy „Tak, to jest steampunk. To także SF, fantasy i teksty, które trudno zaklasyfikować. Ale przede wszystkim to po prostu bardzo dobre opowiadania. Różnorodne, napisane przez autorów mniej i bardziej znanych, zabawne albo poważne, ale zawsze interesujące, z pomysłem”. Teraz sami możecie się o tym przekonać.

Anna Kańtoch

Skafander i melonik – ile wrót wyobraźni mogą otwierać te słowa, iloma ścieżkami opowieści poprowadzić, do ilu światów? Młodych autorów nie trzeba długo zachęcać, by porwali nas na fascynujące wycieczki. Powędrujemy od steampunku przez złowieszcze multiwersa i przestrzenie kosmiczne pełne niebezpiecznych planet. Spotkamy zwodniczo poczciwe sztuczne inteligencje, inżynierów i detektywów. Warto przyjrzeć się tej antologii. Być może w przyszłości wspomnimy jeszcze nazwiska autorów, którzy do niej napisali.

Zawsze lubiłem antologie oparte na jakimś pomyśle, stawiające autorom wyzwania i tym samym stymulujące ich kreatywność. Zaskakuje mnie, ale i cieszy silna obecność fantastyki naukowej w zbiorze, jakby autorzy zebranych w nim opowiadań rzucali wyzwanie aktualnym trendom. Widać w niej także przebłyski renesansu fantastyki zaangażowanej, społecznej, która od niedawna powraca po latach uśpienia. „Skafander i melonik” to zdecydowanie zbiór wart czytelniczej uwagi.

Paweł Majka

Cytaty

– Jeśli nadal boli pannę głowa, to zimne piwo jest dobrym pomysłem. W takich sytuacjach kliny się sprawdzają.
Zdążyłam wypić pół kufla, zanim gospodyni wróciła z zastawioną tacą. Oboje rzuciliśmy się na jedzenie, jak wygłodniałe psy, przy czym ja w połowie miski zaczęłam zwalniać, Fiks zaś szuflował gulasz w niezmiennym tempie, dopóki łyżka nie zazgrzytała o dno. Odetchnął wtedy głęboko i sięgnął po ostatniego pikla.
– Poproszę Karolinę, żeby przyniosła więcej – rzekł i beknął w zwiniętą pięść.

Anna Hrycyszyn: Detektyw Fiks i sprawa mechanicznego skafandra

“Najbardziej utytułowaną.” Najlepsza była młoda Keira O’Mellory, walcząca jako Poison Lily. Masa tytułów, perspektywa na mistrzostwo galaktyki i występ w reklamie anabolików. Poza tym siostry Kozlowsky, które deptały jej po piętach i ta młodziutka czarnoskóra dziewczyna, która ostatnio zrobiła furorę w walkach ligi globalnej. Ona miała więcej medali, ale były to trofea sprzed kilkunastu lat, z walk, które już dawno pokryły się kurzem, ale nie miały nigdy zasłużyć na patynę.

– Co to za gówno i czemu wpychasz tam właśnie mnie?

Aleksandra Sokólska: La Estrella

To donikąd nie prowadzi, dlatego Kornel nie pyta o kartony w przedpokoju, o to, co stało się z telewizorem, o ciemność, zaduch i ostry zapach dymu. Nie drąży, czemu nagle Miłosz odwrócił się od wszystkich, choć wcześniej wydawał się pogodzony z tragedią. Lena uważa, że to załamanie nerwowe. Prawdopodobnie ma rację.
– Wyjaśnij mi – Kornel kapituluje pozornie.
Opiera się o drzwi i nie spuszcza wzroku z Miłosza.
– To dla Ewy! Muszę jej pomóc. Muszę przygotować to miejsce! Inaczej nie będzie mogła do mnie wrócić!
– Ewa nie żyje.
– Tylko tutaj! – Głos Miłosza sugeruje, że to przecież oczywiste. – Ale czeka na mnie. Przeklęte przewody w ścianach, lampy, zegarki! Przeszkadzają. W nocy słyszę ją, jak szepcze do mnie, mówi mi, co dalej, i już jest lepiej.

Marta Magdalena Lasik: Zwierciadło w dziurce od klucza

– Proszę mnie nie obrażać. Nie mam złudzeń. Nie będziecie przebierać w środkach, by odsunąć mnie od wszystkiego, co wiąże się z bratem. Jeszcze pan nie zadziałał, ale zawdzięczam to wyłącznie trudnościom komunikacyjnym. I może pana niepewności, czy da się mnie jeszcze rozegrać jak dobrą kartę. Lecz kiedy pan uzna, że nie może już dzięki mnie nic zyskać, nie pozwoli mi pan odejść. Czy naprawdę sądzi pan, że byłabym tak głupia, by ryzykować życie dla pieniędzy?
– Nie byłaby pani na pewno pierwsza.

Karolina Fedyk: Ślady w popiele

Lamy trzeba było strzyc, więc Manu szło do nich z nożycami, wołało je, a one przychodziły ufne i spokojne. Obcinało grubą, szorstką wełnę, wrzucało do maszyn czyszczących i gręplujących. Dwa razy do roku zjawiał się kupiec, odbierał wełnę i przelewał pieniądze na konto Marsjańskiej Hodowli Lam: właściwie konto należące do Manu. Nie formalnie, bo jako mechaczłowiek Manu nie było obywatelem, ale Mercedes wykorzystała parę kruczków prawnych, które dawały quasi-obywatelstwo i podmiotowość prawną firmom.
Manu nie rozumiało, czemu firma może być quasi-obywatelem, a ono nie. Pokrętne tłumaczenia Mercedes sprowadzały się do jednego słowa-klucza: kapitalizm. Manu sprawdziło, czym jest kapitalizm, i nadal nie rozumiało. Ale jego chęci refleksji nad rzeczywistością miały swoje granice.
Jednak dzięki kapitalizmowi ktoś kupował wełnę, a Manu miało pieniądze na naprawy sprzętu, lam i siebie. Właściwie

Anna Łagan: Ekonomia to dolina niesamowitości

Pożar lasu bywa nieznośnie gorący, ale porusza się bardzo powoli. Z kolei pożar trawy to szybki ogień o słabej mocy – nadchodzi i przemyka tak szybko, że czasem pozostawia na swej drodze nawet nietknięte budynki.
Trawa porastająca zbocze wąwozu Mihkwaw była bujna i wysoka. Od czasu poprzedniego pożaru nie wypasano w okolicy żadnych zwierząt, z rzadka widywaliśmy tylko samotne górskie kozy. Upalne lato wypiło soki traw, aż pozostało z nich niewiele więcej niż wyschnięte powłoki.
Całe wzgórze zapałek.

Krystyna Chodorowska: Jeden spalony rzut

Patrzyli na ekran. Stephanie biegła, a jej tętno szalało. Nagle z głośników wydobył się wysoki, przerażony pisk. Zatrzymała się. Słuchali odgłosów szamotania, jakby po drugiej stronie toczyła się jakaś walka. Z głośnika dobiegł dźwięk brzmiący jak rozrywanie materiału. Znowu pisk. Cisza.
– Ward! Stephanie! – krzyczała do mikrofonu Brigitte. – Co się z tobą dzieje? Ward?!
Cisza, odgłos jakby szlochania.
– Już dobrze, już go zabiłam. – Z głośnika dobiegł ich drżący głos mechanik. – Idę skończyć robotę.

Marta Potocka: Flaun

To naprawdę robi wrażenie, kiedy jedziesz terenówką po chmurach. Jak okiem sięgnąć – nic, żadnego punktu zaczepienia, żadnego punktu orientacyjnego, tylko doskonale płaskie lustro odbijające niebo ponad nami i czarujące złudzeniem optycznym. Salar de Uyuni – największe solnisko świata, olbrzymia, olśniewająca pozostałość po wyschniętym plejstoceńskim jeziorze – zapewnia doznania, które trudno porównać z czymkolwiek innym. Musiałem mocniej zacisnąć dłonie na kierownicy, by przekonać siebie, że nie, nie latam ani nie jestem pod wpływem substancji odurzających i to wszystko jest w pełni realne.
To właśnie przez ten przeklęty lit – to on sprawia, że najcieńsza warstwa wody na powierzchni zmienia solnisko w olbrzymie zwierciadło.
– Ale masz głupią minę – wyśmiała mnie Nunzia, a właściwie, o ile dobrze spamiętałem, Anunciación Cintia Gonzales, i dumnie uniosła podbródek, a potem błysnęła ciemnymi oczyma w samochodowym lusterku, by złapać moje spojrzenie.

Alicja Tempłowicz: Matki płaczą solą

Wystartowali tuż przed świtem, biorąc kurs na północ, w stronę gdzie wczoraj wyruszył „Szkarłatny świt”. Szybko zostawili za sobą złoty blask słońca na powierzchni jeziora i wysokie mury fortu Diamond Rock, by zanurzyć się w wiszące nad wąwozami Mistmarsh mgły. „Lewiatan” szedł dwiema trzecimi mocy maszyn na niskim pułapie, rozcinając strzępy szarego oparu nad pędzącymi tuż pod kadłubem – a czasem nawet wystającymi ponad relingi – wierzchołkami ukrytych w szarości drzew. Wszyscy obserwatorzy tkwili na stanowiskach, wypatrując niespodziewanych przeszkód, a młody Backbury co piętnaście minut wymieniał się przy sterze z O’Malley.

Michał Cholewa: Pościg

Skafander i melonik

Pobierz e-book:

Spis treści

Anna Hrycyszyn
   Detektyw Fiks i sprawa mechanicznego skafandra
Aleksandra Sokólska
   La Estrella
Marta Magdalena Lasik
   Zwierciadło w dziurce od klucza
Karolina Fedyk
   Ślady w popiele
Anna Łagan
   Ekonomia to dolina niesamowitości
Krystyna Chodorowska
   Jeden spalony rzut
Alicja Tempłowicz
   Matki płaczą solą
Marta Potocka
  Flaun
Michał Cholewa
   Pościg

Informacje redakcyjne

Redakcja:
   Anna Askaldowicz,
   Anna Hrycyszyn,
   Anna Kańtoch

Korekta:
   Krzysztof Wójcikiewicz

Ilustracje:
   Alicja Tempłowicz

Ilustracja na okładce:
   Alicja Tempłowicz

Opracowanie graficzne okładki:
   Gabriela Palicka

Skład:
   Michał Dagajew

Informacje o wydaniu

ISBN:
   9788393124046

Ilość stron:
   393

Premiera:
   14 lipca 2018

Opinie

Agnieszka Żak – jak napiszę, to będzie: Antologia „Skafander i melonik”

„Do antologii zawsze podchodzę nieufnie. Wiadomo jak to bywa, jedni autorzy piszą lepiej, inni gorzej, ich dzieła są nierówne. Czasem perełki giną w natłoku opowiadań średnich i miernych. Jak z tym przysłowiowym pudełkiem czekoladek – nigdy nie wiesz, co ci się trafi i czy będzie smaczne.”

 

Głodna Wyobraźnia: Cholitas, obcy i niezwykłe maszyny

„Jak widzicie z powyższych rozważań, Skafander i melonik zawiera bardzo dobrze przemyślane i napisane utwory, opierające się na odmiennych konceptach, dzięki czemu każdy czytelnik może znaleźć tu coś dla siebie: charakterne cholitas, myślące i zaawansowane technicznie maszyny czy też obcych o różnorodnych obliczach, w formie od bardziej rozrywkowej do refleksyjnej.”

 

Moja Sztukoteka: A może tak polecieć na marsa i lamy hodować? Nadciąga „skafander i melonik”

„Na szczególną uwagę zasługują bohaterki, które nie stanowią tła dla mężczyzn i którym nie brakuje cojones. Ryzykują własnym życiem dla innych, poświęcają się w imię pewnych wartości, mają rozległą wiedzę z różnych dziedzin i zmysł detektywistyczny, nie boją się walki wprost z groźnymi przeciwnikami, znakomicie radzą sobie zarówno na ringu, jak i na międzyplanetarnej stacji kosmicznej. Budzą też respekt jako przywódczynie pirackich band.”

 

Mam do powiedzenia: Antologia „Skafander i melonik”

„Uważam, że na naszym rynku trzeba wspierać nowych pisarzy. Mają tak wiele do zaoferowania. Cóż mogę jeszcze dodać, po każdej opowieści czułam niedosyt, aż szkoda, że tak szybko się skończyły.”

 

Secretum: Skafander i melonik

„Dobra robota, Logrusie. Oby tak dalej.”

 

Lewa ręka fantastyki: Koszyk różności (Antologia „Skafander i melonik”)

„Antologia Sekcji Literackiej Logrus działającej przy Śląskim Klubie Fantastyki to demonstracja wszechstronności młodych pisarek fantastyki. A także tego, ile mogą zdziałać twórczynie, jeśli połączą swoje siły, by zrealizować wspólny projekt.”

 

Biblioteka Kruka: Uchylony melonik, gustowny skafander… 

„Czytając „Skafander i melonik” nie szukałem w poszczególnych opowiadaniach ani skafandrów, ani meloników. Oczywiście, że one tam występują, ale sprawdzanie czy utwór literacki spełnia tak sformułowane warunki, moim zdaniem, trywializuje odczytanie. Te skafandry i meloniki pojawiały się podczas czytania same i pozostało mi tylko podziwiać inwencję autorek i autora. To pierwsza pochwała dla piszących. Antologia, przy zachowaniu podstawowego założenia, jest bardzo różnorodna tematycznie. Pięknie różnorodna. Ale to nie jedyna różnorodność. Pojawiają się w niej wszystkie znane odmiany gatunkowe (genres) spotykane w literaturze fantastycznej. To jest ewenement, bo ostatnio na przykład fantastyka naukowa jest słabo reprezentowana. Czyżby nadchodził renesans tej odmiany?”

 

Kawiarka ZaFraapowana: „Skafander i melonik”: więcej niż steampunk

„A antologie to zawsze śliskie sprawy, no bo wielu autorów, wiele wątków, różne klimaty i zawsze istnieje ryzyko, że po prostu nie dam rady się wkręcić w żadną opowieść.
Tutaj dodatkowego niebezpieczeństwa upatrywałam w tytule, a zarazem motywie przewodnim książki: ów skafander i melonik. Najzwyczajniej w świecie bałam się, że dostanę zalew wtórnego steampunku, gdzie oczywiście któryś z bohaterów będzie musiał nosić melonik bo tak, i nic ciekawego z tego nie wyniknie.
Na szczęście pomyliłam się wszędzie, gdzie tylko mogłam.”

 

O, w… morelę!: Skafander i melonik – antologia 9 Śląskich mistrzów fantastyki

„Odpowiem dość trywialnie, że dla każdego, bo każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Mamy tak wielki przekrój gatunkowy, tak wiele osobowości, że nie ważne czy jesteś inżynierem, kosmitą czy mściwym bogiem gradu – i tak będziesz w pełni usatysfakcjonowany.”

Patroni medialni

Fantasmarium
Mechaniczna Kulturacja
Secretum
Silmaris

Przyjaciele

Bestiariusz
Biały Kruk
Valkiria.net
Popbookownik

Inne książki w tej serii