Ścieżki wyobraźni: Inkszy Welt

Ścieżki wyobraźni: Inkszy welt

W poprzednich antologiach eksplorowaliśmy koncepcje “Zabawy w Boga” i “Rozstajów”, a także tworzyliśmy opowieści wokół rekwizytów w “Skafandrze i Meloniku”. Tym razem zabierzemy Was na wyprawę w nowe miejsce. Ty miejscem będzie widziany oczami naszych autorów Śląsk przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Śląsk podziemi, familoków, blokowisk i wieżowców. Śląsk tajemniczy, groźny i fascynujący. Chodźcie z nami, a pokażemy Wam prawdziwie Inny Świat.

(fragment ze wstępu autorstwa Marty Potockiej)

Michał Niedźwiedzki: Zajścia w kopalni "Wyzwolenie"

“Nim nad wieżą wyciągu załopotała żółto-błękitna flaga, kopalnia „Wyzwolenie” stanowiła główną część należącej do koncernu Ballestrema prężnej „Königsgrube”. Główny zespół gmachów prócz obszernego nadszybia obejmował potężną halę sortowni, kotłownię z wysokim kominem, sprężarkownię i elektrownię wyposażoną w dwa drewniane, buchające parą stożki chłodni. Każdy z tych obiektów umocniono i obsadzono przynajmniej drużyną strzelców. Do tego dochodziła masa warsztatów, magazynów, biura, remiza strażacka i plac składowy. Zabudowania wzniesiono z czerwonej cegły w stylu niemieckiego neogotyku. Zza stalowych belek wyzierały zatem wieżyczki i krenelaże, rurociągi sąsiadowały z ostrołukowymi oknami, a wzdłuż plątaniny przewodów biegły rozetowe fryzy. Całość otaczał mur, teraz najeżony drutem kolczastym i opatrzony wieżami obserwacyjnymi, tak że kopalnia przypominała osobliwe zamczysko, spowity parą i dymami, przybrudzony węglowym pyłem Malbork przemysłowej ery.

Ale dopiero pod ziemią czekał na Adolfa inny świat.”

Anna Askaldowicz: Pamięć wody

“… Potrzebny mi spacer, żeby trochę ochłonąć. Jest już dwunasta, słońce wisi w zenicie nad miastem, które ledwo dyszy od upału. Aż trudno uwierzyć w te wszystkie historie o powodziach, rozlewiskach, bagnach i podmokłej gliwie, kiedy już w czerwcu czujesz się tutaj tak, jakbyś brodził w gęstej, gorącej zupie.

Mijam park Grunwaldzki, otoczony przez niemieckie szeregówki i wille. Przez Zawiszy Czarnego, Kościuszki i aleję Korfantego docieram na plac Mickiewicza, a potem, przez rynek z fontanną Neptuna (zwaną ponoć kiedyś Jorgiem z Widłami, jak twierdzi Zazu) do Zwycięstwa, a stamtąd wędruję do parku Chopina z jego – poniemiecką, a jakże – palmiarnią.

Jesteś tutaj podwójnie obca, powiedziała Hanka. Mieszkasz w mieście, które zawłaszczyli ludzie ze Wschodu; weszli w buty poprzednich mieszkańców, zasiedlili ich domy, często aż dotąd nie zmieniając w nich nic – albo niewiele. I w większości – jak rodzice Miszki, jak rodzina Olka i wiele, wiele innych – nie zadali sobie nigdy trudu, żeby zrozumieć to miasto. A ja jestem elementem jeszcze bardziej napływowym, bez wspomnień czy rodzinnych opowieści o tym, jakie to miasto było choćby dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat temu. Nałożono na nie warstwę polskiej pozłotki; nadano teutońskim Strassen, Plätzen i Alleen czysto polskie nazwy. Ale kiedy potrzesz czubkiem palca, czujesz, jak osypują się z szelestem, a setki lat przeszłości pozostają – nieruchome, bezzmienne.”

Agnieszka Żak: Przechył

“Musisz przestać rozmawiać z duchami. Ściągniesz na kogoś kłopoty.
Baśka aż podskoczyła przestraszona. Upuściła przy tym jedną ze szklanek na podłogę. Złapała szybko za zmiotkę, by sprzątnąć, nim matka znów ją ukarze.
– Tak? Jakie na przykład? – zapytała buńczucznie, obrażona na kuzyna, że narobił jej kłopotów.
– Znałem kiedyś chłopca, trochę młodszego od ciebie, który rozmawiał z duchami – zaczął Zbyszek, ale przerwał, bo przypadkiem nadepnął na kawałek szkła.
– I co? Stało się coś? – prychnęła niecierpliwie Baśka.
– Umarł.
Dziewczyna przyglądała mu się chwilę, jak balansuje na jednej nodze, dłubiąc paznokciem w zniszczonej podeszwie, aż zdała sobie sprawę, że nie zamierzał powiedzieć nic więcej.
– Czy ty w ogóle wiesz, jak się opowiada historie? Zwłaszcza takie, które mają kogoś wystraszyć?
– Myślisz, że martwym ludziom szczegóły robią dużą różnicę?”

Katarzyna Rupiewicz: Córka utopca

“Wielu dziwiło się oczywiście, żepostanowiła być utopcem. Kobiety rzadko decydowały się na ten rodzaj odmienności i starsze koleżanki przekonywały ją życzliwie, by została raczej heksą, zmorą lub chociaż klękanicą.”

 

 

Michał Cholewa: Casus Belli

“Kolejne uwolnienie cetanu nastąpiło dwa miesiące później i pochłonęło życie trzydziestu ośmiu górników. Tym razem pod ziemią zginęło trzydziestu sześciu, a dwaj, którzy byli akurat blisko klatki windy i pozornie umknęli bez szwanku, zmarli w szpitalu trzy dni później. Tak odkryto syndrom Kadeli-Percia, zatrucie cetanowe. Odkryto też, że ani dmuchawy, ani grodzie nie powstrzymały czarnej śmierci, która przetoczyła się przez chodniki – w każdym razie nie na długo. Kopalnię ewakuowano, odczekano czas neutralizacji Dymu i wysłano ekipy, by zebrać ciała i pochować je w zaplombowanych trumnach.”

Marta Magdalena Lasik: Głos

“Pomyśl o dźwiękach nocy, o trzasku w ciemności, pracujących ścianach, o puszce toczonej ulicą przez wiatr, o kapaniu wody, o szumie chłodziarki i tykaniu zegara. Pomyśl o chrapaniu sąsiada przesączającym się przez cienką ścianę, o własnym oddechu i strzelaniu stawów, gdy przewracasz się z boku na bok, nie mogąc zasnąć.

A teraz zwielokrotnij to sto razy.

Niech ta kakofonia dźwięków przyklei się do twoich myśli i zacznie szarpać nerwami. Niech wypełni wszystko wokół. Zmusi cię do szukania sensu, słów, przesłania, choć przecież wiesz, że ich tam nie ma. Że to tylko twój zaspany mózg próbuje przypisać znajome nazwy nieznanemu.

Pareidolia – nic więcej.”

Patroni

Fantasmarium
Biały Kruk
Silmaris

Opinie

Gryzipiórka na emigracji: Jeśli mam jakoś podsumować Inkszy welt, to oczywiście powiem, że to kawał świetnej roboty pisarskiej. To, że pewne opowiadania trafiają do mnie mniej, to tylko kwestia mojego gustu i preferencji czytelniczych. Ale obiektywnie (jak tylko się da) uważam, że wszystkie teksty są dopracowane do granic możliwości. Nic się w nich nie dłuży, napięcie i gęstość akcji są odpowiednio dołożone w każdym z nich.

Autorzy udowadniają, że można napisać świetne opowiadanie, które czyta się z wielką przyjemnością. A LOGRUS każe mi wierzyć, że da się opracować taką antologię, która będzie skierowana do każdego. Bo niewątpliwie, rozpiętość tematyczna i gatunkowa opowiadań w Inkszym welcie, jest w stanie zadowolić bardzo wielu różnych czytelników.

Pokój Geeka: Zbiór „Inkszy Welt” zachwycił mnie pod każdym względem, każdą przedstawioną historią. Każda opowieść niesie nam w podarunku okruch Górnego Śląska, jego historii, społeczeństwa, przesądów. Wręcz namacalnie poznajemy ten region. Tak jak napisałem przed chwilą byłem zachwycony każdą przeczytaną stroną.